W ostatnich dniach jednym z głównych tematów związanych z pierwszą drużyną Bayernu Monachium był potencjalny angaż Jerome’a Boatenga.
Niemiecki stoper przez kilka dni trenował przy Saebener Strasse, gdzie choć pokazał się z bardzo dobrej strony i sprawiał ogólne dobre wrażenie, to ostatecznie nie otrzymał on kontraktu do końca sezonu w Bayernie Monachium.
Decyzja ta została przyjęta przez kibiców FCB z wielkim entuzjazmem, albowiem od samego początku byli oni przeciwni temu transferowi – głównie z racji na problemy prawne 35-latka i oskarżenia o przemoc wobec kobiet. Brak umowy dla byłego reprezentanta Niemiec skomentował dziś z kolei prezes Jan-Christian Dreesen.
− W ostatnich dniach wiele czytałem. Mieliśmy spore problemy ze środkową obroną po meczu z Bochum i przed meczem z Muenster. Potem pojawiła się słynna kreatywność Thomasa Tuchela – powiedział prezes Dreesen.
− Jerome Boateng był dla nas alternatywą ze sportowego punktu widzenia. Oczywiście widzieliśmy też, że nie sprawdził się w Lyonie. Dlatego zaprosiliśmy go do potrenowania z nami. Po prostu, aby sprawdzić, czy jest taka opcja. Rozmawialiśmy z nim otwarcie – dodał.
− Pod koniec tygodnia zdecydowaliśmy inaczej - nie tylko ze sportowego punktu widzenia. W ogólnym kontekście, wspólnie z Boatengiem zdecydowaliśmy się opowiedzieć przeciwko zobowiązaniu. Jestem pewien, że podjęliśmy słuszną decyzję – podsumował Jan-Christian Dreesen.
REKLAMA
Póki co nie wiadomo, jaki kierunek obierze sobie rosły stoper. Jeszcze przed możliwym powrotem do Bayernu, Boateng miał posiadać kilka ofert gry w Arabii Saudyjskiej, które początkowo odrzucał. Niewykluczone jednak, że po odrzuceniu przez FCB, Niemiec zmieni zdanie w tej kwestii.
Komentarze