DieRoten.pl
REKLAMA

REKLAMA

Hojbjerg: Moją największą słabością w FCB była niecierpliwość

fot. Photogenica

Kiedy w lipcu 2012 roku do Bayernu trafił Pierre-Emile Hojbjerg, wielu postrzegało go jako jeden z największych talentów duńskiej piłki. Niestety 4 lata później Duńczyk został ostatecznie sprzedany do FC Southampton.

24-letni pomocnik spędził w Monachium kilka lat, ale po tym jak nie zdołał się przebić do pierwszego składu, został ostatecznie sprzedany FC Southampton, który zapłacił za utalentowanego gracza 15 milionów euro. Warto jednak mieć na uwadze, że Pierre jako gracz FCB rozegrał 25 spotkań oraz zdobył z kolegami 8 tytułów.

REKLAMA

Podczas niedawnego wywiadu dla niemieckiego „Sport1” Hojbjerg wypowiedział się na temat swojej przygody z ekipą rekordowego mistrza Niemiec. Jak przyznał Duńczyk ‒ jego największą słabością w tamtym okresie był po prostu brak cierpliwości.

Moją największą słabością w tym czasie była moja niecierpliwość. Nie byłem gotowy poczekać jednego, dwóch lub trzech lat, aby się przebić. Chciałem być ważny od razu. Byłem także zbyt emocjonalny ‒ zdradził Hojbjerg.

‒ Jednakże jak mogłem zawieść? Trenowałem z najlepszymi zawodnikami na świecie będąc bardzo młodym. Byłem w szkole mistrzów. Chciałem się jednak stamtąd wydostać i napisać swoją historię. Nabrałem ogrom doświadczenia, więc chciałem się udać gdzieś indziej, aby się rozwijać dalej. Kiedy miałem 23 lata zostałem kapitanem w Premier League. Teraz jestem głodny kolejnego poziomu ‒ mówił dalej.

Hojbjerg w dalszej części rozmowy odniósł się także do swojej dalszej kariery. Były pomocnik Bayernu nie ukrywa, iż w przyszłości chciałby grać na jeszcze wyższym poziomie, niż ma to miejsce obecnie.

REKLAMA

‒ Wiem czego chcę, klub też o tym wie. Chcę grać na jeszcze wyższym poziomie, niż jestem teraz. Moje relacje z Southampton są fantastyczne. Klub dał mi możliwość rozwoju. Nie żegnam się z drużyną, ale mój cel jest jasny - wygrać ligę i LM ‒ podsumował Duńczyk.

Źródło: Sport1
GabrielStach

Komentarze

REKLAMA
Trwa wczytywanie komentarzy...