Alexander Pavlovic zmienił swoją rolę w meczu z Mainz. Zamiast klasycznego rozgrywającego, musiał biegać od pola karnego do pola karnego i wprowadzać porządek w dynamicznej grze.
Dla Alexandra Pavlovicia sobotnie spotkanie przeciwko Mainz było czymś nowym. Zazwyczaj młody pomocnik pełni rolę rozgrywającego, który cierpliwie rozbija defensywy głęboko ustawionych rywali Bayernu. Standardowo oznacza to: podanie za podaniem, aż w końcu znajdzie się odpowiednia luka.
Tym razem sytuacja wyglądała inaczej. Vincent Kompany zdecydował się na taktykę indywidualnych pojedynków na całym boisku – każdy zawodnik Bayernu miał przydzielonego rywala, z którym walczył przez całe spotkanie.
Założenie było proste: dzięki wyższej jakości indywidualnej na każdej pozycji, Bayern powinien dominować w jedenastu pojedynkach i narzucać rywalom swoją grę.
Jednak Mainz znalazło na to odpowiedź. W pierwszej połowie potrafili wyjść spod pressingu i kilkukrotnie zagrozili Bayernowi, co sprawiło, że mecz nabrał dużej dynamiki.
Zmieniło to też zadania Pavlovicia. Zamiast spokojnie budować akcje, młody pomocnik musiał pełnić rolę klasycznego “box-to-box”. Regularnie transportował piłkę od własnej szesnastki aż pod pole karne rywali, inicjował kontry i próbował przywrócić porządek w planowanym chaosie.
„Gra szła tam i z powrotem. Chciałem w pewnym momencie trochę uspokoić sytuację” – wyjaśnił Pavlović po meczu.
Po przebytej infekcji wirusem Epsteina-Barra (mononukleoza), był to jego drugi występ w wyjściowej jedenastce z rzędu. Sam zawodnik czuje się znakomicie:
„Czuję się świetnie. Jestem znów w 100 procentach gotowy. Dziś sprawiło mi to ogromną frajdę” – przyznał 19-latek.
Czy w takim razie Pavlović myśli już o Final Four Ligi Narodów na początku czerwca?
„Najpierw musimy zostać mistrzami, a potem zobaczymy, co będzie dalej” – odpowiedział z uśmiechem, zachowując spokój.
Do końca sezonu zostały mu jeszcze trzy ligowe mecze, by pokazać się sztabowi reprezentacji Niemiec.
Komentarze