Choć jeszcze kilka tygodni temu wszystko wydawało się bardzo proste w kontekście znalezienia nowego trenera przez Bayern, to obecnie sprawy wyglądają wręcz fatalnie dla FCB.
Info
Wykryślimy, że używasz mechanizm blokujący reklam. Portal DieRoten.pl utrzymuje się głównie dzięki reklamom. Rozważ włączenie wyświetlania reklam< i wspieraj rozwój jedynego polskiego portalu kibiców Bayernu Monachium.
Po tym jak monachijczykom na samym początku odmówił Xabi Alonso,
preferując pozostanie na kolejny sezon w Leverkusen, w ślad za nim poszedł
Julian Nagelsmann, który przedłużył swój kontrakt z Niemieckim Związkiem Piłki
Nożnej.
Wówczas wszystko wskazywało, że to Ralf Rangnick obejmie
stanowisko nowego szkoleniowca Bayernu Monachium, ale jak się dziś okazało –
65-latek jako trzeci trener odmówił „Bawarczykom” pracy jako następca
Thomasa Tuchela… Co jednak spowodowało, że Niemiec zdecydował się powiedzieć „nie”?
Na to pytanie postanowili odpowiedzieć dziennikarze
Christian Falk oraz Tobias Altschaeffl z niemieckiej redakcji „Sport Bilda”.
Jak się okazuje, wina nie leży po stronie sportowej, lecz w prywatnej
sferze Rangnicka…
Prywatne powody odmowy
Z ustaleń wspomnianych wyżej dziennikarzy możemy dowiedzieć
się, że Rangnick nie chciał tak naprawdę do końca zmieniać swojego obecnego
życia.
Tyczy się to również faktu, że Ralf nie chciał w tym samym
czasie piastować dwóch różnych funkcji – jako selekcjoner Austrii oraz trener
Bayernu. Mówi się, że 65-latek wolał w pełni skupić się na EURO, niż w tym
samym czasie planować także kadrę oraz zapowiadaną rewolucję kadrową w
Monachium.
Innym powodem jest również presja, jak wynika z prowadzenia
tak topowego klubu jak FCB – Niemiec w swoim wieku nie chciał już zwyczajnie
godzić się na tak wielkie obciążenie psychiczne, także z racji na swoją
rodzinę.
Komentarze