Mija dokładnie 5 lat od momentu zwolnienia Niko Kovaca z funkcji pierwszego trenera Bayernu Monachium. Kariera chorwackiego szkoleniowca zdecydowanie wyhamowała, ale jak sam mówi, nie żałuje pracy w stolicy Bawarii.
Przypomnijmy, że Kovac stracił pracę po pamiętnej porażce we Franfkurcie (1-5). Wcześniej doprowadził “Die Roten” do tytułu mistrzowskiego w sezonie 2018/19, a także sięgnął po zwycięstwo w Pucharze Niemiec. Dla Chorwata było to drugie zwycięstwo z rzędu w tych rozgrywkach, gdyż sezon wcześniej zwyciężył prowadząc Eintracht Frankfurt.
Niko Kovac w ostatnim wywiadzie zapewnia jednak, że nie żałuje swojego wyboru o odejściu z Eintrachtu do Bayernu.
- Czas w Eintrachcie Frankfurt był trafnym wyborem. W Monachium też zdobyliśmy trzy trofea w półtora roku. Fakt, że po mnie Hansi Flick, Thomas Tuchel i Julian Nagelsmann zostawali na stanowisku trenera coraz krócej, niż pierwotnie planowano, pokazuje, że sytuacja w Bayernie jest wyjątkowa.
- Jestem przekonany, że w życiu sportowca pojawiają się sytuacje, w których trzeba podejmować trudne decyzje. Kto się ich boi, nigdy się nie dowie, czy mógł postąpić właściwie.
Chorwacki trener porównuje swoje doświadczenia do tego, co przeżywa zawodnik podczas wykonywania rzutu karnego.
- Ten, kto podejmuje decyzję, by strzelać karnego, może go spudłować, ale może też zostać bohaterem. Przez całe życie żałowałbym, gdybym nie przyjął oferty Bayernu. To było dla mnie niezwykle wartościowe doświadczenie.
Kovac po odejściu z Bayernu pracował w AS Monaco oraz ostatnio w VfL Wolfsburg, skąd został zwolniony w marcu tego roku. Jak jednak zapewnia, jest już gotowy podjąć nowe wyzwania.
- Teraz, gdy zbliżają się ostatnie tygodnie roku, uważniej słucham ofert. Dużo się mówi, dochodzą do mnie różne propozycje, ale to musi być na sto procent to. Skupiam się na czołowych europejskich ligach: Niemczech, Hiszpanii, Anglii, Włoszech i Francji.
Komentarze