Max Kruse z pewnością jest jedną z najbarwniejszych postaci w niemieckim futbolu w ostatnich latach, która „zasłynęła” między innymi z licznych afer.
Obecnie 32-letni Niemiec jest zawodnikiem Unionu Berlin, w którym może pochwalić się dość pokaźnym dorobkiem w sezonie 2020/21. W końcu mowa o 11 spotkaniach, w których Kruse miał udział przy 12 golach (7 bramek i 5 asyst).
Max piłkarzem stołecznego klubu został w sierpniu 2020 roku, ale jak wynika z niedawnych doniesień i wypowiedzi samego zawodnika, mógł on trafić do Bayernu Monachium!
Jakiś czas temu atakujący berlińczyków zdradził, że odbył wstępny kontakt z dyrektorem sportowym monachijczyków, czyli Hasanem Salihamidzicem, ale koniec końców transfer nie doszedł do skutku, jako że kontakt z „Bawarczykami” nagle się urwał.
− Miałem rozmowę telefoniczną z Hasanem. Albo też wysłał mi wiadomość? Nie pamiętam dokładnie. Najpierw skontaktował się ze mną Pizarro i pytał czy znalazłem już nowy klub. Następnie poprosił mnie o czas – zdradził Kruse.
− Pamiętam, że potem Hasan Salihamidzic chciał skontaktować się w ciągu tygodnia. Oczywiście nie zrobił tego (...). W wielkich klubach dzwoni się do 10 piłkarzy i prosi się o czas. Potem zapada decyzja, kogo ostatecznie bierzesz do zespołu – podsumował Niemiec.
REKLAMA
Jak już wiemy koniec końców do Bayernu trafił Eric Maxim Choupo-Moting, który został ściągnięty jako alternatywa dla Roberta Lewandowskiego i nie tylko. Niewykluczone, że Kameruńczyk (umowa do 30 czerwca 2021 roku) zostanie w Monachium na dłużej.
Komentarze